„Dobre jedzenie, czy dobra zabawa?” – czyli o tym, czego Ci nie powie manager lokalu

Posiłki to jeden z podstawowych elementów wesele, którym jako wodzirej jestem zainteresowany. Nie tylko dlatego, że lubię jeść. ;) Powód jest bardzo praktyczny i kluczowy, a czasem wręcz decydujący dla sukcesu wesela, a już na pewno dla sukcesu tego elementu, który nazywamy lapidarnie „zabawą”.

Nie wszystkie wesela kończą się sukcesem

Noszę w sobie obraz pewnego wesela, którego nie można zaliczyć do udanych. By nie rozwodzić się za bardzo przedstawię tylko krótko kilka kluczowych elementów, które zestawione razem dają jasne zrozumienie, że „to nie mogło się udać”.

Wesele bardzo duże, ponad trzysta gości (ilu kelnerów trzeba by zatrudnić by zapewnić sprawne wydawanie posiłków?). Osobna sala ze stołami i osobna sala do tańca (spróbuj oszacować czas wstawania tych ludzi od stołu i przemieszczania się z jednej sali na drugą). Zaplanowano… 6 posiłków (sześciokrotna konieczność siadania do stołu). Młodzi pojawili się przed salą ok. 20tej. Pierwszy taniec rozpoczął się w okolicach… 22giej. Tuż potem zaplanowany był pokaz sztucznych ogni…

Posiłki to… przerwa w zabawie

To podstawowy, kluczowy i najważniejszy powód ze względu na który bardzo, bardzo interesuję się tym ile zaplanowano posiłków na wesele i kiedy planuje się je podawać – „Posiłki to PRZERWA w zabawie”.

Tego typu przerwy bywają urocze i bardzo, bardzo smaczne. Są też po prostu konieczne i to zarówno dlatego, że jeść człowiek musi, ale też dlatego, że jako „przerwa w zabawie” dają wszystkim możliwość złapania oddechu i nabrania siły i zapału do dalszego hasania.

Nie dobrze jednak się dzieje (tak przynajmniej sądzę), jeśli proporcje czasowe się odwracają, wówczas bowiem to nie „posiłki są przerwą w zabawie”, ale „zabawa jest przerwą pomiędzy posiłkami”.

Bawić można się naprawdę długo. Jeść raczej nie.

Nikt nigdy na weselu nie był głodny

„Nikt nigdy na weselu nie był głodny” – bardzo lubię powtarzać to zdania, bo choć jest w nim pewna przesada (a przynajmniej ryzyko, bo ani nie znam wszystkich, ani nie żyję „od zawsze”), to kryje się w nim dużo mądrości. Mądrość ta każe z przymrużeniem oka zerkać na obawy zawarte w stwierdzeniu „goście będą głodni”.

Owszem, goście są głodni, czasem nawet bardzo… przed rozpoczęciem wesela. Jednak w trakcie wesela jeszcze nigdy nie spotkałem się z sytuacją, że ktoś chodziłby głodny, albo narzekałby na to, że nie ma co jeść.

Goście mogą narzekać na to, co jest im proponowane, na to, jak jest podane, jak przyrządzone, jak doprawione, jak w ogólności są obsługiwani, ale na to, że nie mają co jeść…

Gdy zjesz solidny ciepły posiłek – ile czasu musi upłynąć, byś poczuł się głodny? Uwaga – w istotnej większości przypadków prócz ciepłych posiłków cały czas dostępne są różne przekąski.

„Nikt nigdy na weselu nie był głodny” – choć nie jestem w stanie udowodnić prawdziwości tego twierdzenia, to nie spotkałem jeszcze takiego przypadku, który od tej zasady byłby wyjątkiem.

Ustal godziny ciepłych posiłków

Przyznam, że dość często spotykam się z sytuacją, że w umowie (nie tylko tej spisanej, ale również tej mającej charakter ustnych ustaleń) pomiędzy Parą Młodą, a właścicielem lokalu nie ma sprecyzowanych godzin podawania posiłków. Jasne jest dla wszystkich co, ile razy i w jakiej kolejności będzie podawane. Dość często jednak nie jest (w szczególności dla Młodych) jasne – kiedy to będzie podawane.

Czasem mam wrażenie, że taka sytuacja jest bardzo „na rękę” obsłudze. Z perspektywy jednak całości wesela bywa to sytuacja niekorzystna. Co najmniej trzy elementy na to się składają.

Dlaczego w interesie obsługi jest nieustalanie godzin wydawania posiłków?

Od razu uprzedzę. Mówiąc o korzyściach dla obsługi lokalu z „nieustalania godzin podawania posiłków” nie twierdzę, że faktycznie te godziny nie są ustalane. Ustalane są na pewno! Problem polega jedynie na tym, że są to ustalenia wewnętrzne, w ramach obsługi, które nie mają charakteru „zobowiązania” wobec Młodych. Brak takiego zobowiązania jest dla obsługi – upraszczając „kuchni” – bardzo wygodny. I o tym chcę tu napisać.

Bierz też poprawkę na to, że piszę tu o pewnych „naturalnych czynnikach zachęcających do przyjęcia określonego rozwiązania” nie zaś o konkretnych wyborach i decyzjach obsługi lokalu. Gdy piszę, że coś jest „w interesie” lokalu (a tuż obok, że nie jest w Twoim interesie) analizuję jedynie „siły oddziałujące” na decydentów, naturalną „sprzeczność interesów” w pewnych kwestiach, nie zaś wynikające stąd decyzje. Moim celem nie jest wysuwanie jakiś podejrzeń, czy oskarżeń pod adresem obsługi lokalu, a jedynie przekonanie Ciebie do tego, byś roztropnie chronił swój „interes” (całościowy sukces Twojego wesela).

No ale do rzeczy – Dlaczego w interesie obsługi jest nieustalanie godzin wydawania posiłków?

Po pierwsze bez ustalonych godzin posiłków obsługa unika ryzyka „spóźnienia”. Nie można się spóźnić, gdy czas jest nie ustalony. To bardzo komfortowa dla kuchni sytuacja.

Po drugie, nie ustalając z Młodymi godzin posiłków kuchnia ma szansę radykalnie zwiększyć prawdopodobieństwo, że wszyscy, albo prawie wszyscy goście dostaną wszystkie zaplanowane posiłki. Najprościej mówiąc wystarczy dostatecznie wcześnie wydać większość zaplanowanych posiłków, a gdy zauważy się, że pierwsi goście opuszczają wesele wydać pozostałe. To również bardzo komfortowa dla kuchni sytuacja.

Trzeci powód to możliwość wcześniejszego zakończenia wesela. Wiem, brzmi to oskarżająco, nie mniej twierdzę z całym przekonaniem, że obsługa lokalu woli gdy wesele kończy się o trzeciej rano, nie zaś o szóstej trzydzieści. Naturalną troską i interesem obsługi jest, by goście mieli dobre zdanie o lokalu jako takim i o jedzeniu w nim oferowanym. To jak się goście bawią (a z tego głównie wynika to, jak długo na weselu pozostają) nie zależy już od lokalu i nie wpływa na opinię o nim. To jak się goście bawią zależy (w powszechnym odbiorze) od tego co i jak oferuje ekipa zapewniająca oprawę artystyczno-muzyczną (zespół, dj, wodzirej). Brak zobowiązania wobec Młodych do wydawania posiłków o określonych porach bardzo ułatwia to wcześniejsze zakończenie – bez szkody dla opinii na temat lokalu i obsługi.

Dlaczego w interesie Młodych jest ustalić godziny podawania posiłków?

Trzy wyżej wymienione powody, ze względu na które w interesie lokalu jest „nie ustalanie” z Młodymi godzin podawania posiłków są powodami, ze względu na które Młodzi właśnie POWINNI je ustalić.

Po pierwsze ustalenie godzin posiłków jest warunkiem koniecznym sformułowania scenariusza wesela. Jako Młodzi – czyli główni bohaterzy, aktorzy, reżyserzy, pomysłodawcy i decydenci – powinniście mieć jasną wizję całości wesela: co, kiedy i w jaki sposób będzie proponowane? A taki plan to punkt wyjścia do stworzenia „strategii” osiągnięcia sukcesu. Nie wystarczy tylko zgromadzić w jednym miejscu i czasie różne fajne elementy, by powstała z tego całościowo fajna konstrukcja. Musisz zadbać o sposób ich łączenia, o wzajemne ich proporcje. Godziny podawania posiłków to podstawowy element tego planu, swoiste kamienie milowe. Dobrze zaplanowane posiłki są sprzymierzeńcami w zabawie. Źle zaplanowane są dla tej zabawy poważnymi przeciwnikami.

Po drugie wydanie wszystkim gościom wszystkich posiłków jest w Twoim interesie tylko wtedy, gdy wszyscy goście postanawiają doczekać do ostatniego posiłku, nie zaś gdy próbuje się „dogonić” posiłkami wychodzących właśnie gości. Paniczne wydawanie kolejnych posiłków na widok pierwszych żegnających się gości jest najprostszym sposobem na to, by zaczęli się żegnać następni. Po prostu – na weselu zaczyna się robić nudno, nie ma kiedy się bawić, a czerwony barszczyk i paszteciki są już niemalże jak sygnał, że „czas się zbierać do domu”. Zaplanuj godziny posiłków, zrób z niego małe menu dla gości (menu z podaniem godzin wydawania) i trzymaj się tego planu. Wówczas Ci, którzy się żegnają wiedzą, że „wychodzą przed czasem”, a Ci, którzy decydują się pozostać, wiedzą doskonale, co i kiedy jeszcze ich czeka.

Długie wesela są męczące dla wszystkich. Nie mniej jeśli tylko ich długość wynika nie z tego, że trudno było „wygonić” ledwo bujającego się na nogach wujka, to z reguły jest wynikiem po prostu – fajnej zabawy. Na drugi dzień, po tygodniu, za miesiąc, czy rok nie będzie się już pamiętać tego zmęczenia. Będzie się natomiast pamiętać, że było fajnie. Zaplanowanie posiłków (choćby najlepsze) nie jest gwarantem fajnego wesela. Radykalnie jednak ułatwia nadanie mu fajnego charakteru.

Dlatego całym sercem Cię zachęcam – zaplanuj godziny podawania posiłków!

Ile ciepłych posiłków podawać na weselu?

Odpowiedź na pytanie ile posiłków podawać na weselu uzależniona jest od tego jak długie planujesz wesele. Z mojego doświadczenia wynika, że od trzech do pięciu zwykle jest dobrym rozwiązaniem.

Jak często podawać posiłki na weselu?

W tym momencie pod pojęciem „posiłek” rozumiem „coś”, co kuchnia podaje do stołu, przerywając tym samym zabawę na parkiecie. Tak rozumianym posiłkiem może więc być zarówno typowe danie na ciepło, jak też po prostu deser, czy tort.

W moim odczuciu godzina pomiędzy zakończeniem jednego posiłku, a podawaniem drugiego to niezbędne minimum (trudno zgłodnieć, w krótszym czasie, lub będąc najedzonym mieć ochotę na coś jeszcze). Chyba też nie sugeruję Ci odstępów dłuższych jak dwie godziny (dwie godziny od ZAKOŃCZENIA jednego posiłku do ROZPOCZĘCIA kolejnego). Nie chodzi mi o to, że goście faktycznie zgłodnieją, ale o to, że trudno jest się długo bawić bez odpoczynku, a nie jest zbyt dobrze robić przerwy w zabawie „bez powodu”. Ciepły posiłek zaś czy deser to bardzo fajny i elegancki „powód”.

Ile posiłków podać przed oczepinami, a ile po oczepinach?

Odpowiedź na to pytanie uzależniona jest od tego, o której podany będzie pierwszy posiłek (co zaś uzależnione jest od tego, o której skończy się ceremonia ślubna, ilu zaprosiliście gości, czyli jak długo będą składane życzenia oraz od tego, jak długo trwa dojazd z miejsca ceremonii ślubnej do lokalu, gdzie odbywa się wesele) oraz na jakie odstępy pomiędzy posiłkami się zdecydujecie.

W tym miejscu zwrócę Ci uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze – wesela „wygrywa się” przed oczepinami. Jeśli do oczepin zabawa będzie fajna, to po oczepinach wielu gości będzie chciało jeszcze zostać. Jeśli do oczepin będzie nudno (co w kontekście naszych rozważań zagwarantować sobie można między innymi zbyt częstym podawaniem posiłków), to mała szansa, że goście postanowią zrekompensować sobie fajną zabawą po oczepinach. Z tej perspektywy lepiej jest przed oczepinami podać mniej posiłków.

Po drugie zachęcam Cię, by bezpośrednio przed oczepinami zaplanowana było co najmniej godzina na zabawę taneczną. Wynika to z faktu, że podczas oczepin nie wszyscy się bawią (bywa – siedzą przy stole), a w połączeniu z faktem, że i przed oczepinami się nie bawili (siedzieli przy stole, bo był posiłek) bardzo łatwo da im odczuć, że długo nic fajnego dla nich się nie dzieje. A jak nic fajnego długo się nie dzieje to nie trudno o decyzję, by poszukać sobie fajniejszego sposobu spędzenia czasu i po prostu opuścić wesele.

Z tego wynika, że jeśli oczepiny miałyby zacząć się o północy, a ostatni posiłek przed oczepinami trwałby 30 minut, to 22:30 jest najpóźniejszą „bezpieczną” godziną, na wydanie posiłku przed oczepinami. Dlaczego „bezpieczną”? Teoretycznie można by przyjąć, że posiłek podany byłby o 23:00. Wówczas byłaby szansa potańczyć pół godziny do oczepin, co jest całkiem fajne. Z doświadczenia jednak wiem, że kuchnia nie zawsze jest punktualna i łatwo o sytuację, gdy w wyniku takiego spóźnienia na oczepiny zaprasza się gości, którzy właśnie skończyli, albo jeszcze kończą jeść.

Kiedy podać deser na weselu?

Dość często spotykam się z propozycją podawania deseru (np. lodów) bezpośrednio po pierwszym posiłku. Problem jednak polega na tym, że w praktyce weselnej owo „bezpośrednio po” oznacza minimum 15 minut, a czasem nawet i pół godziny. Po prostu, po posiłku kelnerzy najpierw sprzątają ze stołów, a dopiero potem roznoszą deser. W tym czasie, z racji na to, że deser jest zaplanowany „bezpośrednio” po posiłku nie bardzo można zaprosić gości na parkiet.

Czasem spotykam się z sugestią podania deseru po pierwszym tańcu Pary Młodej. To chyba jeszcze gorsze rozwiązanie. Dopiero co udało Ci się gości przekonać by opuścili stoły i wyszli na parkiet, by chwilę potem kazać im tam znowu wracać.

W moim odczuciu najfajniejszym rozwiązaniem jest podać deser około godziny po rozpoczęciu zabawy. To świetny „powód” by przerwać zabawę i dać gościom chwilkę odetchnąć.

Kiedy podać tort na weselu?

Uśmiecham się za każdym razem, gdy od obsługi słyszę komentarz, że pierwszy raz spotykają się z tym, by tort podawać po oczepinach. A do tego właśnie Cię zachęcam. Szersze uzasadnienie mojego stanowiska znajdziesz w nagraniu: Tort i inne rzeczy, do których goście na weselu… nie dotrwają ».

Nie bój się zmienić pierwotne ustalenia

Częstym problemem w kontekście posiłków na weselu jest to, że ich liczbę ustala się jeszcze zanim znana jest godzina ślubu i liczba gości, którą zamierza się na wesele zaprosić – czyli na etapie zawierania umowy z właścicielem lokalu. Potem, gdy już znana jest godzina ślubu i liczba gości zaczyna być jasne ile czasu mamy do dyspozycji. Wtedy też niejednokrotnie odkrywa się, że… tych posiłków jest po prostu za dużo. Odkrywasz to bez problemu za każdym razem, gdy zaczynasz dokładnie rozpisywać, co kiedy się zacznie i kiedy się skończy. I zaczynasz upychać to jakoś na siłę coraz bardziej skracając czas na to, na czym Ci najbardziej zależy – czas na zabawę, zamiast podjąć odważną (czasem kosztowną), ale MĄDRĄ decyzję by po prostu tego nadmiaru się pozbyć.

Dam Ci wcale nie hipotetyczny przykład.

Ustaliłeś z salą pięć ciepłych posiłków (w tym jeden – pierwszy – z dwóch dań). Do tego deser i tort. Ślub macie o 18:00. Na wesele zaprosiliście 120 osób. Na sam ślub trochę więcej (powiedzmy 180). Odległość pomiędzy Kościołem a salą weselną – 30 km.

No to zaczynamy.

O 19:00 skończy się Msza. Załóżmy, że życzenia od jednej osoby trwały będą 20 sekund. Stąd masz 60 minut na życzenia. Spod kościoła wyjeżdżacie więc o 20:00. 20:30 jesteście przy sali. Załóżmy, że 20:45 macie podany pierwszy posiłek. Dwa dania, 120 osób – godzina jak nic. 21:45 zaczynacie pierwszy taniec. Do oczepin zostało 2 godziny i 15 minut. Jeżeli wciśniesz w to półgodzinny posiłek na zabawę zostanie 1 godzina i 45 minut. Jak dołożysz 20 minutowy deser – godzina i 25 minut.

Oczywiście nie będzie to jeden zwarty blok czasu na zabawę. Zakładając, że dzielisz go równo posiłkami (dwie przerwy) na parkiecie goście będą mieli szansę bawić się trzy razy po 28 minut. Gdy dołożysz do tego przerwę na papierosa, wizytę w toalecie i krótką sesję zdjęciową z Młodymi – czasu na zabawę będzie jeszcze mniej.

Po oczepinach musisz jeszcze zmieścić tort i trzy posiłki, których zgodnie z obawami obsługi lokalu wszyscy goście nie zjedzą.

„Dlaczego ten zespół robi tak często i takie długie przerwy?” – postaw sobie to pytanie jeszcze przed weselem, a potem daj mu szansę rozwinąć skrzydła wyrzucając nadmiarowe posiłki!

Darmowy kurs emailowy

NIEBANALNE POMYSLY
NA WESELE

Twoje imię:

*
Twój email:

*

Zapisz się już teraz na darmowy kurs emailowy „Niebanalne Pomysły na Wesele”!

„Kurs świetny, jestem mega zadowolona! Nawet nie wiedziałam że oczepiny mogą być tak ciekawie zorganizowane, połowę zabaw nie znałam!

Na pewno wykorzystam tą cenną wiedzę podczas przygotowań do mojego ślubu.”

Iza, uczestniczka kursu

Zobacz: Opinie pozostałych uczestników kursu »

Nie obawiaj się umiaru

Umiar jest często sprzymierzeńcem klasy, wyrazicielem pewnego stylu i kultury. Dając tylko to, co i tylko tyle ile trzeba – nadajesz temu właściwe znaczenie. W nadmiarze łatwo się pogubić – nie wiadomo bowiem, co jest tak naprawdę ważne. Tyczy się to nie tylko tego, co jest czy za chwilę będzie na stole, ale również i w pierwszej kolejności tego, co w ogóle dziać się będzie na weselu.

Zadaj sobie pytanie: „Co jest dla mnie na weselu najważniejsze?”, „Na czym mi najbardziej zależy?” – a potem tak dobierz wszystkie elementy Twojego wesela, aby realizacji tego celu najlepiej służyły. Nie bój się też odrzucać to wszystko, co choć samo w sobie – w oderwaniu od całości – jest atrakcyjne, to jednak do tej całości, którą chcesz stworzyć po prostu nie przystaje.

Odwagi! :)

Pozdrawiam Cię i życzę dobrych decyzji! I fajnego wesela! :)

- Sylwek, Wodzirej Double Wings


Artykuł odnaleziono na następujące frazy: co podac na weselu do jedzenia, ile posiłków na weselu, ilość jedzenie na weśele, jedzenie na wesele ile dan, o ktorej godzinie podac cieple dania na weselu

Zapraszam, napisz poniżej kilka słów od siebie!

  • Paweł Rutkowski

    Świetny artykuł i trafia w sedno :)
    Jednakże co do „nikt nigdy nie był na weselu głodny ” … moja żona (wtedy jeszcze narzeczona) była :D :D Przypomina mi ilekroć powtarzam ten slogan :)

    Mianowicie dodatkowym zagrożeniem jest przesadzenie na weselu (szczególnie mocno alkoholowym) z ilością mięsa … bo gdy ktoś (jak my) alkoholu nie pija, za mięsem (jak moja żona) nie przepada a o dowolną sałatkę/surówkę trudno to kończy się wizytą w Macu (lub innym pobliskimi lokalu czynnym w nocy) tuż po weselu by coś przegryźć :)

    W skrócie – Twoja teza Sylwku została obalona :) Co nie zmienia faktu, że z wszystkimi argumentami się jak najbardziej zgadzam :)

    Dodatkowo dodam spostrzeżenia z swojego wesela – czasem lokal (restauracja) tak bardzo chce zabłysnąć przed gośćmi, że nie zgodzi się na jakiekolwiek ograniczenie ilości jedzenia (próbowaliśmy – ale oni sprytnie za każdą usuniętą potrawę dodawali nową). I jeszcze jako bonus-niespodziankę wjedzie rybka – prezent od szefa kuchni – niespodzianka (niezaplanowana z nami :) ). Cóż, jedzenie było pyszne, ale mało kto spróbował czegokolwiek poza daniami serwowanymi – po prostu było tego dużo (ale goście zapamiętali, ze było pysznie :) )

    I co do deseru – nas restauracja ostrzegała, że oddzielanie go od 1 (zupa) i 2(główne) dania spowoduje, że duża część gości uda się do stolika z ciastami zaraz po 2 daniu (przed naszym tańcem). I pomimo, że każdy miał na stoliku plan wesela rzeczywiście co 4 gość tak uczynił :)

    Pozdrawiam
    Twój oddany fan :)
    Paweł

    • http://www.facebook.com/SylwesterLaskowski.eu/app_114714708552650 Sylwester Laskowski

      Nooo, to mamy wyjątek (co prawda wybitnie niespotykany, nie mniej jednak :)

      Bardzo cenne spostrzeżenie z tym chodzeniem gości do stolika z ciastkami. Jest to jakiś kontrargument dla deseru podawanego później.

      A przy okazji :) – serdeczne dla Mocnego Tandemu! :)

      Fan Kolarstwa Drużynowego :)
      Sylwek

Wodzirej-Sylwester-Laskowski-DW

Darmowy kurs emailowy

NIEBANALNE POMYSLY
NA WESELE

Twoje imię:
*
Twój email:
*

„Kurs świetny, jestem mega zadowolona!

Nawet nie wiedziałam, że oczepiny mogą być tak ciekawie zorganizowane, połowę zabaw nie znałam!

Na pewno wykorzystam
tą cenną wiedzę podczas przygotowań do mojego ślubu.”

- Iza, uczestniczka kursu

Wszystkie wpisy